Krawężnik. I co z tego?

Podczas jednego ze spacerów po nowojorskim West Villige na Downtown, mój znajomy Zif zwrócił uwagę na krawężnik. Dla mnie wyglądał zwyczajnie – jak każdy krawężnik. Ale Zif zapytał czy wiem dlaczego w miejscu przejścia dla pieszych chodnik wyrównuje się z ulicą? – Pewni z powodu wózków inwalidzkich. A i owszem, jednak to nie jedyne udogodnienie (chciałoby się powiedzieć w prost zwyczajne) dla osób niepełnosprawnych w Nowym Jorku.

Władze miasta doszły do wniosku, że łatwiej jest przystosować Manhattan dla osób niepełnosprawnych, niż zrobić to na terenie całego miasta, które liczy pięć dzielnic.  Poruszanie się z pomocą metra jest dla kogoś na wózku inwalidzkim praktycznie niemożliwe -oprócz kilku głównych stacji, nigdzie nie ma wind. Jednak miasto postawiło również na niskopodłogowe autobusy, który skierowane są właśnie do tej części nowojorczyków. Dlatego większość osób starszych i niepełnosprawnych przenosi się na Manhattan. Różne organizacje i fundacje organizują pomoc w czasie wydarzeń kulturalnych. Spektakl teatralny dla niesłyszących, czy wystawa obrazów dla niewidomych dzięki nim nie stanowią już problemu.

Ostatnio w mediach często mówi się o prawach i udogodnieniach dla osób niepełnosprawnych, zwłaszcza w kontekście zbliżających się mistrzostw Euro 2012. Przechodząc ulicami Katowic zastanawiałam się właśnie nad takimi usprawnieniami pomagającymi osobom niepełnosprawnym w swobodnym poruszaniu po miejskiej dżungli. Czepiam się mimo, że Katowice nie są gospodarzami mistrzostw, to w ubiegłym roku pretendowały to miana Europejskiej Stolicy Kultury i kwestia jak ta, powinna być uwzględniana. Na stronie urzędu miejskiego ma się wrażenie, że miejsce parkingowe (tzw. koperta) jest najważniejsze.

Wyjazd do USA – luksus czy zwyczajność?

Zakupy na 5th Avenue, spektakl na Broadway’u, czy spacer po Central Parku – to tylku niektóre  atrakcje, które czekają nas w Nowym Jorku. Pięknie jest o tym poczytać w przewodniku czy zobaczyć na kanale Travel. Ale jeszcze piękniej zobaczyć to na własne oczy.

Podróżować lubi każdy… zwiedzać nowe miejsca, odkrywać nowe kultury, zatapiać się w historii. Dla nas Europejczyków podróże zagraniczne nie są wielką przeszkodą – można stwierdzić, że „wszędzie mamy blisko”. I choć wciąż narzekamy na stan polskich dróg i ciągły wzrost cen paliwa, to nic nas nie ogranicza! Poza kontynent, zwłaszcza za ocean również nie stanowi problemu (wbrew panującej opinii ;))

Wśród Polaków pierwszą i najważniejszą przeszkodą (często uznawaną przez nich za nie do pokonania) są pieniądze. Odstrasza nas cena. Bilet lotniczy, hotele…plus oczywiście koszty zwiedzania. Patrząc na oferty biur podróży wcale mnie to nie dziwi. Gdybym miała wydać 9 tysięcy za 2-tygodniowy pobyt w Stanach to bez wahania powiedziałabym… NIE, DZIĘKUJĘ! NA szczęście są inne rozwiązania.

Studenckie lata to najlepszy czas na przeżywanie przygód swojego życia i czerpanie ze świata garściami. Super… ale jak można tego słuchać, gdy trzeci dzień z rzędu jem zupkę chińską na obiad?! USA dla studentów?! … głupie gadanie…

I tu z pomocą przychodzą programy Work & Travel. Oferta na rynku jest szeroka. Jedną z firm zajmujących się wymianą studencką do Stanów Zjednoczonych jest CCUSA, z ponad 15-letnim doświadczeniem. Jestem reprezentantką tej firmy w woj. śląskim, ale nie dlatego polecam Wam te wyjazdy… sama już byłam 2 razy i już planuje moją kolejną wyprawę.