O masonach krąży wiele historii, teorii i plotek. Ich tajną działalność łączy się z okultyzmem i oddawaniem czci szatanowi. Bez odpowiedniej wiedzy trudno jest nam zweryfikować ich prawdziwość, zwłaszcza że sami iluminaci pieczołowicie strzegą swoich tajemnic. Niestety telefon do przyjaciela, w tym wypadku masona, nic nie pomoże, bo ani żadnego nie znam, ani też by mnie nie oświecił. W związku z tym mogę napisać tylko o teoriach i kilku dowodach na to, że USA rządzone są przez wolnomularzy.

Waszyngton jako stolica USA uważana jest za siedzibę masonów. To oni założyli miasto i wybudowali je według swoich planów, wplatając w nie wiele masońskich symboli. Miasto zostało zaprojektowane w 1791 roku przez Pierra L’Enfanta z polecenia Georga Washingtona, pierwszego prezydenta i masona. Washington uczestniczył m.in. w uroczystości położenia kamienia węgielnego pod budynek Kongresu, która odbyła się według masońskiego rytuału, z wykorzystaniem symboli.

Wróćmy jednak do planu miasta. Można w nim zauważyć, że Biały Dom wraz z ulicami Massachusetts Ave., Rhode Island Ave., Connecticut Ave., Vermont Ave. i K Street NW tworzą kształt pentagramu, uważanego za jeden z symboli masońskich. Ma on symbolizować Lucyfera na stałe zasiadającego w Białym Domu. Według analityków pentagram wpisany jest również w plan Pentagonu, siedziby Departamentu Obrony.

Spacerując po mieście na wielu budynkach można zauważyć inne symbole wolnomularskie- cyrkiel i węgielnicę. Innym przykładem jest Washington Monument stojący naprzeciwko Kapitolu. Łączy w sobie kilka elementów okultystycznych. Obeliski wiążą się z kultem egipskiego boga słońca Ra, a sam pomnik stoi w okręgu, który symbolizuje obecność sił duchowych. Natomiast wokół Kapitolu, dróżki parku ułożone są w kształt sowy- tajemnego masońskiego symbolu, związanego z kultem mądrości i bogini Ateny.

W Waszyngtonie obowiązuje też zakaz wnoszenia budynków wyższych niż Kapitol, który ma górować nad miastem. Jeśli więc chcecie zobaczyć drapacze chmur, to na pewno nie w stolicy.

Przejdźmy teraz do banknotu jednodolarowego, który przepełniony jest różnymi symbolami.  Przedstawię tylko kilka z nich.

Wielka Pieczęć. Wolnomularze wiele przejęli ze starożytnego Egiptu, stąd ich fascynacja piramidami. Według niektórych oko unoszące się nad piramidą to wszystko-widzące oko, kontrolujące społeczeństwo. Napisy wokół w tłumaczeniu oznaczają „Ogłoszenie Narodzin Nowego Porządku Świata. Anagram liter tego napisu tworzy słowo „mason”, co dla niektórych jest dowodem, na to w czyich rękach znajdują się federalne rezerwy.

 

Drugim symbolem jest orzeł, który posiada 32 pióra na prawym skrzydle i 33 na lewym. Ich liczba nawiązuje do stopni w szkockim rytuale masońskim. 13 gwiazd nad jego głową tworzy kształt hexagram, używany w czarnej magii. Napis „E Pluribus unum” znaczy „jeden z wielu” i jest fundamentem masonerii, której celem jest ujednolicenie światowych rządów, religii i waluty. W obu symbolach występuje liczba 13: orzeł trzyma 13 strzał, gałązka oliwna ma 13 listków, 13 poziomych bloków w piramidzie, 13 liter w napisach.

I na zakończenie jeszcze jeden ciekawy element jednodolarówki. W prawym górnym roku awersu, nad jedynką, w bardzo dużym powiększeniu widać sowę, o której wspominałam wyżej. Dla jednych jest to sowa, dla innych zwykła plamka. Oceńcie sami:

Każdy ma prawo wierzyć w teorie spiskowe, lub też je odrzucać. Ale sami przyznacie, że cała ta historia z masonami w Waszyngtonie jest realna, a zarazem dziwna (a może bardziej przerażająca ;)),